walbrzych.dlawas.info - Po trzymającym w napięciu do ostatnich sekund spotkaniu koszykarze Górnika Zamek Książ Wałbrzych wrócili do walki o półfinał PLK pokonując w Warszawie Legię 62:59 i wyrównując stan serii. Kolejne dwa spotkania w Wałbrzychu.
Legia Warszawa - Górnik Zamek Książ Wałbrzych 59:62 (18:12, 13:14, 16:22, 12:14)
Legia: McGusty 17 (1x3), Siliņš 11 (3x3), Pluta 7 (1x3), Radanow 6, Sykes 6 (2x3), Vucić 6, Grudziński 3 (1x3), Onu 3 (1x3), Kolenda 0, Wilczek 0.
Trener: Heiko Rannula
Górnik: Smith 16 (2x3), Patton 10, Gotcher 12 (2x3), Bojanowski 6 (8 zb.), Kulka 5 (1x3, 8 zb.), Gilbert 5, Bērziņš 3 (1x3), Wiśniewski 3 (1x3), Wyka 2, Marchewka 0.
Trener: Andrzej Adamek
- Jeżeli chcemy powalczyć w play-off, musimy zagrać bardziej agresywnie, zarówno w ataku, jak i w obronie - mówił przed spotkaniem Andrzej Adamek. Trener wałbrzyszan opowiadał obrazowo, że na pierwszy mecz jego gracze nie dojechali. Tym razem dopilnował, aby sytuacja się nie powtórzyła. Górnik przypomniał sobie, że w pewnym momencie był najlepiej broniącą drużyną ligi i zagrał bardzo dobry mecz w obronie - Wydaje mi się, że tak powinny wyglądać mecze play-off; gra z taką zawziętością i z taką chęcią zwycięstwa. Mam nadzieję, że ten mecz da nam trochę więcej wiary w siebie. Była w nim zupełnie inna energia, moi gracze pokazali, że chcą grać dalej w tym play-offie. Wierzę w tą drużynę, wierzę, że ona może walczyć w każdym spotkaniu - mówił na pomeczowej konferencji Andrzej Adamek.
Być może obraz pierwszej połowy przypominał nieco starcie numer jeden (słaba skuteczność wałbrzyszan i aż 6 zablokowanych rzutów gości), jednak zdecydowanie lepsza była gra obronna biało-niebieskich. A po przerwie Górnicy weszli na jeszcze wyższy poziom defensywy. Dość powiedzieć, że koszykarze Legii oddali w trzeciej kwarcie zaledwie cztery rzuty za dwa i trafili tylko raz. Wałbrzyszanie grali też skuteczniej w ataku. W efekcie w 23 minucie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie, a po wygraniu trzeciej ćwiartki prowadzili jednym punktem. Później Legia zdołała wypracować sobie jeszcze cztery oczka zaliczki, ale w ostatnich pięciu minutach już więcej nie trafiła z gry i na 34 sekundy przed końcem czwartej kwarty na tablicy widniał wynik 59:59. A potem nastąpiło to, co wszyscy fani wałbrzyskiej koszykówki zapamiętają na długo.
O przerwę poprosił trener Górnika. Po czasie wałbrzyszanie zagrali długą akcję, w której na kosz wchodził Alterique Gilbert. Amerykanin nie trafił, a sędziowie nie zauważyli faulu Kamerona McGustyego. Rozgrywający wałbrzyszan jednak nie rozpamiętywał tego wydarzenia, wrócił do obrony i sam wziął to, co zabrali mu sędziowie. Odebrał piłkę McGusty'emu i podał do Toddricka Gotchera. - Gdy złapałem piłkę, spojrzałem na zegar: było pięć sekund. Wiedziałem, że mam czas na trzy kozły i wyjście do rzutu. To jest moja gra. Gdy tylko wypuściłem piłkę z rąk, wiedziałem, że wpadnie do kosza - analizował po meczu Gotcher. Legia nie zdołała odpowiedzieć. Przy dobrej zasłonie Joshuy Pattona Andrzej Pluta oddał bardzo trudny, ale też bardzo niecelny rzut.
Górnik odniósł ważne wyjazdowe zwycięstwo i w serii do trzech wygranych jest remis. - To tylko jedno zwycięstwo, jest 1-1, mamy dwa mecze w domu i pracę do zrobienia - studził nastroje po spotkaniu Gotcher. - Przegraliśmy pierwszy mecz trzydziestoma punktami i był to dla nas sygnał alarmowy. Wiedzieliśmy, że musimy odpowiedzieć i odpowiedzieliśmy w najlepszy możliwy sposób. Zagraliśmy bardzo dobrze w obronie i zatrzymaliśmy ich na 59 punktach - komentował Amerykanin. - Kluczowe były nasze straty i zbiórki Górnika w ataku. Gramy z dobrym zespołem. Dziś nie byliśmy wystarczająco dobrzy, by wygrać - mówił z kolei trener Legii, Heiko Rannula.
Stan serii po meczach warszawskich jest remisowy, a rywalizacja przenosi się do Wałbrzycha. Mecz numer trzy odbędzie się we wtorek, 20 maja o godzinie 17:30. Transmisję przeprowadzi Polsat Sport 1.
<-- Cofnij