walbrzych.dlawas.info - W zaległym meczu pierwszej kolejki rozgrywek Polskiej Ligi Koszykówki Górnik Zamek Książ Wałbrzych rozegrał świetne spotkanie we Włocławku. W zaciętej końcówce więcej sił i zimnej krwi zachowali jednak gospodarze, którzy wygrali 97:90. Aby pojechać do Sosnowca na turniej o Puchar Polski, Górnik musi w najbliższą sobotę pokonać Stal Ostrów Wlkp.
Anwil Włocławek - Górnik Zamek Książ Wałbrzych 97:90 (21:25, 20:26, 29:22, 27:17)
Anwil: Fridriksson 24 (4), 7 zb., 9 as., 1 prz., Mucius 13 (2), 4 zb., 2 prz., Slaughter 13 (3), 1 zb., 1 as., Lockett 12 (2), 8 zb., 1 as., 1 prz., Michalak 12 (3), 5 zb., 3 as., 2 rz., 1 bl., Pearson 8, 1 zb., 1 as., Borowski 5 (1), 5 zb., 4 as., 2 prz., 1 bl., Wahl 4, 2 zb., 1 as., 1 prz., 1 bl., Kołodziej 2, 1 zb.
Trener: Ronen Ginzburg
Górnik: Smith 25 (1), 10 zb., 3 as., Anderson 13 (1), 3 zb., 2 as., 2 prz., Cabbil 13 (2), ) zb., 2 as., 2 prz., Jogela 11 (2), 6 zb., 1 as., 1 prz., Wyka 11, 9 zb., 3 as., Garcia 9 (1), 5 zb., 1 prz., Benson 8 (2), 3 zb., 1 as., Łapeta 0, 1 zb., 1 bl., Marchewka 0.
Trener: Andrzej Adamek.
Po zwycięstwie w Słupsku koszykarze Górnika Zamek Książ nabrali wiatru w żagle i w meczu z faworyzowanym, choć mającym też swoje problemy Anwilem Włocławek, zagrali swój najlepszy mecz w sezonie. Biało-niebiescy grali bardzo ofensywnie, czym na pewno zaskoczyli miejscowych. W 4 minucie prowadzili już 15:8, a pierwszą kwartę zakończyli z czteropunktową zaliczką. Drugie dziesięć minut zaczęło się od serii 6-0 Górnika, który prowadził 31:21. W 16 minucie przewaga wynosiła aż dwanaście oczek, ponownie tyle punktów przewagi mieli przyjezdni na 21 sekund przed przerwą. Niestety, trzecia kwarta zaczęła się od dziewięciu kolejnych punktów Anwilu i przewaga Wałbrzyszan wynosiła zaledwie 1 oczko. Później spotkanie się wyrównało i trwała twarda walka, w której przewagę punktową zdobywali raz jedni, raz drudzy. Po trójce Marca Garcii po półgodzinie gry na tablicy widniał wynik 70:73.
W ostatniej ćwiartce to Górnik zaczął budować przewagę. Po dwóch minutach miał siedem oczek więcej (71:78), a w połowie tej części dziewięć (78:87). Gospodarze zdobyli jednak dziesięć kolejnych punktów i na 97 sekund przed końcem meczu objęli jednopunktowe prowadzenie. Na minutę przed końcem, po trafieniu Dariusza Wyki, był remis (90:90). Wówczas swoją trzecią trójkę w tej kwarcie trafił były reprezentant Polski, AJ Slaughter (93:90), a w odpowiedzi Avery Anderson popełnił faul w ataku, a następnie zaliczył przewinienie w obronie i punkt dołożył Elear Fridrikson (94:90). Wałbrzyszanie mieli pięć sekund na swoją akcję, ale źle wyprowadził piłkę zza linii końcowej Tauras Jogela i w efekcie Michał Michalak ustalił wynik spotkania trafiając zza łuku w ostatniej sekundzie meczu.
O ile każdy kibic Górnika odczuwa spory niedosyt biorąc pod uwagę wynik tego spotkania, o tyle, myślę, może być zadowolony z postawy biało-niebieskich, którzy wciąż występują bez kontuzjowanych Macieja Bojanowskiego i Grzegorza Kulki. Krótka ławka była widoczna aż nadto w tym spotkaniu. Anwil zdominował Górnika w ostatnich dwóch minutach właśnie szerszą rotacją i, nie ukrywajmy, błyskiem geniuszu AJ Slaughtera. Zauważając bardzo dobrą postawę przez całe zawody Fridriksona, stawiamy tezę, że najlepszym graczem spotkania był jednak Ike Smith. Był po prostu rewelacyjny. Zagrał najlepszy swój mecz w obecnym sezonie, choć 25 punktów zdobył też w domowym starciu z GTK Gliwice. Zanotował swoje drugie w Górniku (wcześniej z Kingiem w Szczecinie 27.01.2025) i pierwsze w bieżących rozgrywkach double-double. Ale w Górniku mogli się podobać również Avery Anderson - 2 mecz z kolei z dwucyfrową zdobyczą punktową - i Dariusz Wyka, który zagrał jeden ze swoich lepszych meczów, mimo że występował na parkiecie ze złamanym palcem u nogi.
W drugim kolejnym meczu biało-niebiescy zdobyli co najmniej 90 punktów, Barret Benson i Tauras Jogela znów zaczęli trafiać za trzy, pod koszem dominowali Wałbrzyszanie (jak mówili komentatorzy środkowy Anwilu, Tyler Wahl, zderzył się z wałbrzyską ścianą) jednak efekt końcowy jest taki, że Górnik nie sprawił prezentu w postaci zwycięstwa obchodzącemu w dniu spotkania swoje 54 urodziny trenerowi Andrzejowi Adamkowi.
Sławomir Skonieczny
<-- Cofnij