gornik
     
Newsy

<-- Cofnij

Półfinał Pucharu Polski - Trefl jednak za mocny/ 2026-02-23 06:27:05 / Marcin Durczak /

walbrzych.dlawas.info - Na półfinale zakończyli swój udział w turnieju o Puchar Polski koszykarze Górnika Zamek Książ. W spotkaniu o wejście do finału osłabieni Wałbrzyszanie nie mieli zbyt wielu argumentów w starciu z Energą Treflem i ulegli Sopocianom 67:92.

Energa Trefl Sopot Górnik Zamek Książ Wałbrzych 92:67 (28:15, 8:8, 22:25, 34:19)
Trefl: Addae-Wusu 20 (5), 3 zb., 4 as., 3 zb., Kacinas 18 (1), 11 zb., 4 as., 4 prz., Suurorg 17 (5), 5 zb., 8 as., 3 prz., Scruggs 13 (3), 8 zb., 6 as., Zapała 9, 4 zb., 1 prz., Kiejzik 6 (2), Nowicki 5 (1), 4 zb., 1 bl., Witliński 5, 9 zb., 4 as., 2 bl., Schenk 2, 1 zb., 1 as., 2 prz.
Trener: Mikko Larkas
Górnik: Anderson 33, 4 zb., 6 as., 2 prz., 1 bl., Garcia 14 (2), 7 zb., Jogela 11 (1), 4 zb., 1 as., Wyka 4, 9 zb., 1 prz., 1 bl., Bojanowski 3 (1), 3 zb., Benson 2, 1 as., Kulka 0, 3 zb., 2 prz., Marchewka 0, 1 as., Puchalski 0, 2 zb.
Trener: Andrzej Adamek.



- Wierzę, że jak zagramy tak jak z Arką, to jesteśmy w stanie wejść do finału - mówił przed półfinałowym starciem z Energą Treflem Sopot Maciej Puchalski. Czasem jednak bywa tak, że nawet i największa wiara to za mało. Grający z jednym tylko rozgrywającym biało-niebiescy od samego początku spotkania mieli wielkie problemy z konstruowaniem akcji. Trener rywali doskonale ustawił swoją drużynę, która broniła na całym parkiecie i agresywnie atakowała jedynego wałbrzyskiego rozgrywającego.

- Nie jest to komfortowa sytuacja, gdy jest tylko jeden rozgrywający. Gracze Trefla bardzo na mnie naciskali. Było to dla mnie duże wyzwanie i choć lubię wyzwania, to jednak ciężko było mi grać. Stąd osiem moich strat, gdyby nie one moglibyśmy być wciąż w grze - mówił na konferencji lider biało-niebieskich, Avery Anderson. W efekcie tego nacisku Górnik tracił bardzo dużo energii, odbijało się to też na dokładności graczy z Wałbrzycha. A że Sopocianie nie mieli większych kłopotów z trafianiem do kosza, to z każdą minutą powiększali przewagę, która po trzech minutach wynosiła już dziesięć punktów, a na koniec pierwszej kwarty 13.

W drugiej odsłonie dominowała twarda walka, która spowodowała, że obie drużyny miały problem ze zdobywaniem punktów. Z punktu widzenia Górnika sytuacja poprawiła się o tyle, że przewaga Trefla nie wzrosła, jednak Wałbrzyszanie stracili kolejnego gracza. Po zderzeniu się Kacpra Marchewki z Jakubem Schenkiem obaj koszykarze nie byli w stanie kontynuować gry. Rozgrywającego Sopocian trener Larkas miał kim zastąpić, jednak strata Wałbrzyszan była większa, bo Górnik tracił kolejnego gracza obwodowego, a tych w Wałbrzychu już przed meczem było niewielu. Nie zniechęciło to jednak Górnika. Podopieczni Andrzeja Adamka wyszli z szatni w z wielką wolą walki i miało to przełożenie na wydarzenia na parkiecie. Zaczęli trzecią ćwiartkę od serii 7:0 niwelując straty do sześciu oczek. Później jednak opadli z sił i do głosu ponownie doszedł Trefl odskakując na dwucyfrową przewagę. Jedyne na co było stać Wałbrzyszan, to zmniejszenie strat do dziesięciu punktów po 30 minutach.

Czwarta kwarta to istna rzeź niewiniątek. Sopocianie dosłownie rozstrzelali Wałbrzyszan. Już w pierwszych trzech swoich akcjach trafili trzy razy z dystansu i powiększyli przewagę do dziewiętnastu oczek. A potem dołożyli jeszcze pięć trójek i będąc drużyną zdecydowanie lepszą pokonali Górnika różnicą aż dwudziestu pięciu punktów.

- Kultura gry Trefla, ich zgranie, rutyna, czytanie gry i to, jak się dzielą piłką, jest niesamowite. Gratuluję trenerowi Larkasowi zwycięstwa, ale też tego, jak ta drużyna funkcjonuje. To przyjemność patrzeć na ich grę z bliska, na to, jak się szukają i jak wiedzą, co z danej akcji chcą wyciągnąć. My daliśmy się stłamsić pod koszami, 23 zbiórki w ataku miał Trefl, co wydatnie przyczyniło się do wygranej. U nas kilku zawodników nie ma, część jest po krótszej przerwie, część po długiej, bądź po bardzo długiej przerwie. Było widać, że w pewnym momencie nastąpiło odcięcie i dlatego ten mecz tak wyglądał - ocenił wydarzenia trener Górnika, Andrzej Adamek.

W ćwierćfinale z Arką błyszczał Anderson, ale solidne wsparcie zapewniali mu Marchewka, Grzegorz Kulka czy Barret Benson. W półfinale tego wsparcia dla Amerykanina zabrakło. Rozgrywający Górnika z każdym kolejnym meczem poprawia swoje zdobycze punktowe, ale sam meczu nie wygra. Trochę wspomógł go w czwartej kwarcie w punktowaniu Mark Garcia, który ostatni kontakt z piłką miał w meczu ligowym sześć dni wcześniej.

Górnik nie obroni zatem zdobytego rok wcześniej trofeum, a że nie jest to łatwe, pokazuje historia. W XXI wieku tylko dwa zespoły triumfowały dwa razy z rzędu. Ostatni raz taka sztuka udała się Treflowi Sopot w roku 2013. Jednak patrząc na sytuację kadrową drużyny każdy trzeźwo myślący kibic wie, że za walkę, najczęściej z własnymi słabościami, należy się zespołowi ogromny szacunek. Taki też okazali swojej drużynie wałbrzyscy fani, którzy dopingowali koszykarzy do ostatniego gwizdka i pożegnali ich gromkimi okrzykami: "Dziękujemy!".

- Nasi kibice zdobyli Puchar i to już pierwszego dnia. Reszta jest daleko za nimi. Gdybyśmy my mogli grać w koszykówkę, tak jak oni nas dopingują, to byśmy grali tak, jak za dawnych lat, co można usłyszeć w jednej z ich przyśpiewek. Chylę czoło, dziękuję bardzo za to wsparcie - usłyszeliśmy od Andrzeja Adamka.

Teraz przed Górnikiem dwa tygodnie przerwy. Zawodnicy zdrowi otrzymają kilka dni wolnego, a ci kontuzjowani będą mieli czas na dojście do pełni zdrowia. Miejmy nadzieję, że 7 marca, gdy biało-niebieskim przyjdzie zmierzyć w się w Aqua Zdroju z Miastem Szkła Krosno, sytuacja kadrowa będzie dużo lepsza niż obecnie.

<-- Cofnij

Publikowane na tym serwisie komentarze są tylko i wyłącznie osobistymi opiniami użytkowników. Serwis nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich treść. Użytkownik jest świadomy, iż w komentarzach nie może znaleźć się treść zabroniona przez prawo.
dodaj komentarz | Komentarze:
Grafika: StrzeliStudio / Html&css: adrian-pawlik.pl / hosting: www.hb.pl