walbrzych.dlawas.info - W sporcie są momenty, które wymykają się logice - i właśnie taki wydarzył się w Wałbrzychu. Osłabiony Górnik Zamek Książ, bez pięciu kluczowych zawodników, rozbił lidera rozgrywek King Szczecin aż 97:76, serwując kibicom wspaniały prezent od Zajączka.
Górnik Zamek Książ Wałbrzych King Szczecin 97:76 (23:13, 21:19, 23:12, 30:32)
Górnik: Jogėla 25, 6 zb, 2 as., 1 prz., Cabbil 23 (2), 5 zb., 6as., 4 prz., Wyka 17 (1), 9 zb., 4 as., 1 prz., 1 bl., Kulka 10 (3), 3 zb., 2 as., Łapeta 10, 1 zb., 1 as., Bojanowski 6, 5 zb., 2 as., 2 prz., Marchewka 6, 2 zb., 4 as., Puchalski 0, 2 zb., 2 as.
Trener: Andrzej Adamek
King: Żołnierewicz 23 (2), 3 zb., 4 as., Gielo 15 (3), 4 zb., 3 as., 1 prz., Novak 8 (2), 5 zb., 11 as., 1 prz., Roach 8 (1), 1 zb., 3 as., 1 prz., Friedel 7 (1), 1 zb., 1 prz., Dandridge 5, 6 zb., 2 prz., 1 bl., Egner 5, 1 as., Roberts 4, 5 zb., 3 as., 1 prz., Hustak 1, 2 zb., Kostrzewski 0, 1 zb., 2 as., Ucieszyński 0.
Trener: Maciej Majcherek.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem więcej było znaków zapytania niż argumentów przemawiających za gospodarzami. Trener Andrzej Adamek nie mógł skorzystać z Ike'a Smitha, Avery'ego Andersona, Ryana Taylora, Marca Garcii i Barretta Bensona. To trzon rotacji, którego brak w teorii powinien przekreślić szanse na równorzędną walkę z jednym z najlepszych zespołów ligi. A jednak - jak to w sporcie bywa - teoria została brutalnie zweryfikowana.
Górnik od pierwszych minut narzucił swoje warunki gry i konsekwentnie realizował plan. Co więcej, zrobił to w ośmiu, mając na parkiecie tylko dwóch obcokrajowców. W tej sytuacji odpowiedzialność za wynik w dużej mierze wzięli na siebie polscy zawodnicy - i wywiązali się z niej znakomicie. Wałbrzyszanie wygrali trzy pierwsze kwarty, budując przewagę sięgającą 23 punktów. King, choć w czwartej odsłonie zdobył 32 punkty, był już tylko tłem dla rozpędzonych gospodarzy.
Kluczem okazała się zespołowość i dyscyplina taktyczna. Górnik postawił na mądrą, cierpliwą grę i dobrze funkcjonującą obronę strefową, która wyraźnie sprawiła problemy gościom. - Mieliśmy plan, żeby zagrać strefą i spowolnić ich atak. Udało się ich zatrzymać - przyznał po meczu Dariusz Wyka.
To właśnie Wyka był jednym z liderów zespołu - zakończył spotkanie z dorobkiem 17 punktów, 9 zbiórek i 4 asyst, będąc jednym z tych, którzy wzięli ciężar gry na siebie. Jeszcze lepiej punktował Tauras Jogėla (25 pkt), a ofensywę napędzał Lovell Cabbil, który zanotował 23 punkty, 6 asyst i 4 przechwyty (EVAL 30). Amerykanin po raz czwarty w sezonie osiągnął tak wysoką efektywność, potwierdzając swoją kluczową rolę w drużynie.
Swoje trzy grosze - i to bardzo konkretne - dołożył również Adam Łapeta. 38-letni środkowy w zaledwie 10 minut zdobył 10 punktów, popisując się efektownymi wsadami i ogromną energią pod koszem. Jego występ był symbolem spotkania - doświadczenie i charakter okazały się równie ważne jak sama jakość gry.
- Pokazaliśmy charakter mimo wszystkich kontuzji i problemów zdrowotnych. Zrealizowaliśmy plan i wygraliśmy mecz - podkreślał Łapeta.
Wyjątkowość tego zwycięstwa polegała jednak nie tylko na statystykach. W obliczu braków kadrowych każdy z zawodników Górnika dołożył swoją cegiełkę. - Kontuzje są częścią sportu. Szansa jednego to okazja dla drugiego - i dziś każdy ją wykorzystał – mówił Wyka, trafnie podsumowując przebieg spotkania.
Po drugiej stronie parkietu panowało rozczarowanie. King Szczecin, mimo solidnych występów Przemysława Żołnierewicza (23 pkt) i Jovana Novaka (11 asyst), nie był w stanie znaleźć odpowiedzi na intensywność i organizację gry gospodarzy. Problemy z rozbiciem strefy, brak energii i liczne błędy sprawiły, że lider ligi zaprezentował się zdecydowanie poniżej oczekiwań.
W Wałbrzychu jednak nikt nie zamierzał analizować słabości rywala - to był wieczór Górnika. Wieczór, w którym - jak podkreślali kibice - „niemożliwe stało się możliwe". W przeddzień Wielkanocy gospodarze sprawili sobie i swoim fanom prezent, który może mieć ogromne znaczenie w kontekście walki o fazę play-in, a może nawet coś więcej.
Bo jeśli ten mecz coś udowodnił, to jedno: w tej lidze, a szczególnie w Wałbrzychu, nie ma rzeczy niemożliwych - zwłaszcza kiedy Górnik pokazuje swój górniczy charakter.
Teraz przed biało-niebieskimi kolejny test. W 26. kolejce, w niedzielę 12 kwietnia, drużyna Andrzeja Adamka zmierzy się w Warszawie z Legią. Po triumfie z liderem wałbrzyscy kibice liczą zapewne, że Górnik postawi się aktualnemu mistrzowi Polski.
Sławomir Skonieczny
<-- Cofnij