walbrzych.dlawas.info - W 27. serii spotkań Polskiej Ligi Koszykówki koszykarze Górnika Zamek Książ przegrali w Wałbrzychu ze Startem Lublin 81:86. Porażka mocno komplikuje sprawę bezpośredniego awansu do fazy play-off.
Górnik Zamek Książ Wałbrzych - PGE Start Lublin 81:86 (19:20, 18:23, 25:24, 19:19)
Górnik: Cabbil 18 (3), 4 zb., 3 as., Jogela 17 (1), 7 zb., 4 as., Wyka 17, 11 zb., 6 as., 1 prz., Taylor 11 (1), 1 prz., Anderson 6, 2 zb., 4 as., 1 prz, Garcia 6, 2 zb., Bojanowski 4, 5 zb., 3 as., Łapeta 2, 2 zb., Kulka 0, 1 zb., Puchalski 0, 1 prz.
Trener: Andrzej Adamek
Start: Wright 25 (2), 6 zb., 3 as., O'Reilly 17 (3), 6 zb., 2 as., 1 prz., Griffin 13, 5 zb., 3 as., 1 prz., Ford 12 (2), 6 zb., 3 as., 3 prz., Ramey 12 (2), 3 zb., 4 as., 2 prz., Frankami 6 (1), 4 zb., 2 prz., Put 1, 4 zb., 2 as., Krasuski 0, 3 zb., 1 as.
Trener: Wojciech Kamiński.
Biało-niebiescy przystąpili do spotkania w dziesięcioosobowym składzie: w porównaniu z poprzednimi meczami nie było co prawda Kacpra Marchewki, który nabawił się stłuczenia mięśnia w stolicy, powrócili natomiast do składu Ryan Taylor, Marc Garcia i Avery Anderson. Warto dodać, że ten pierwszy wrócił do grania z marszu (bez żadnego treningu), a trzeci trenował z drużyną jedynie dwa razy.
Początek spotkania był dość wyrównany. W 12 minucie Górnik prowadził 24:23, jednak od tego momentu inicjatywę przejęli Lublinianie. Goście stopniowo odjeżdżali punktowo, a największą przewagę osiągnęli w 28 minucie, kiedy to prowadzili 66:56. Ambitnie grający Wałbrzyszanie zmniejszyli połowę strat jeszcze w trzeciej kwarcie, w czwartej dwukrotnie mieli już tylko dwa punkty deficytu (74:76 w 37 minucie i 81:83 na 14 sekund przed końcem), ale nie potrafili przełamać rywali.
Biorąc pod uwagę wygraną w ósemkę z liderem ze Szczecina, wydawało się, szersza rotacja pozwoli Górnikowi ograć zespół z Lublina. Tak się jednak nie stało.
- King u nas w ogóle nie bronił, a Start wałczył i miał przewagę fizyczności - usłyszeliśmy od trenera Andrzeja Adamka. Ostatecznie Górnik ponownie przegrał z ekipą z Lubina (bilans 0-3 w sezonie z tym rywalem) i poniósł szóstą porażkę w Aqua Zdroju. Przegrana zepchnęła Wałbrzyszan na 11 miejsce w tabeli i bardzo mocno ograniczyła szanse bezpośredniego awansu do play-off. Żeby zakończyć rywalizację w szóstce, biało-niebiescy nie tylko musieliby wygrać trzy ostatnie mecze, ale jeszcze liczyć na porażki aż sześciu drużyn, które obecnie plasują się w tabeli wyżej.
Warto odnotować bardzo dobry występ Dariusza Wyki. Środkowy zanotował w meczu ze Startem swoje drugie w sezonie i ósme w barwach Górnika double-double (17 punktów, 11 zbiórek, 6 asyst, 7/11 z gry oraz eval 28) i został najstarszym zawodnikiem PLK (od sezonu 2003/04), który zapisał w meczu minimum 15 punktów, 10 zbiórek i 5 asyst. Poprawił tym samym wynik Filipa Dylewicza z meczu przeciw Arce Gdynia (6 marca 2014 roku).
Mecz z ekipą z Lublina z trybun oglądał Toddrick Gotcher, który przyczynił się do sukcesów biało-niebieskich w poprzednim sezonie i zdobył dozgonną wdzięczność wałbrzyskich kibiców. - Toddrick, nasz ubiegłoroczny zawodnik, wrócił do miejsca, które - jak widać - nadal jest mu niezwykle bliskie. Jego obecność była czymś więcej niż zwykłą wizytą byłego gracza. Powrót do emocji, które wspólnie przeżywaliśmy, do atmosfery, która tworzy się tylko tutaj - dzięki ludziom, drużynie i niesamowitym kibicom. Widać było, że więź, jaka narodziła się w trakcie jego gry dla naszego zespołu, nie zakończyła się wraz z ostatnim meczem sezonu. Ona trwa nadal - silna, autentyczna i pełna wzajemnego szacunku. Takie gesty mają wielkie znaczenie i pokazują, że to, co razem tworzymy, ma realną wartość - nie tylko tu i teraz, ale również w dłuższej perspektywie. Toddrick zawsze będzie u nas mile widziany, bo są relacje, które nie kończą się wraz z końcem kontraktu – one po prostu zostają na zawsze - możemy przeczytać na oficjalnym profilu Górnika w mediach społecznościowych.
Kolejny mecz Górnik Zamek Książ rozegra w najbliższy piątek 24.04. w Toruniu, z niemającymi już szans na play-in Twardymi Piernikami. Na konferencji prasowej po meczu ze Startem trener Adamek cieszył się z powodu powrotu do drużyny Taylora i Andersona i stwierdził, że w Toruniu powinien już zagrać Marchewka. Okazało się jednak, że powracający po przerwie Garcia ponownie nabawił się urazu, który wyklucza go najprawdopodobniej już do końca sezonu.
Sławomir Skonieczny
<-- Cofnij