gornik
     
Newsy

<-- Cofnij

Lovell Cabbil - wywiad/ 2026-06-10 07:37:55 / Marcin Durczak /

walbrzych.dlawas.info - Po sezonie pełnym zmian, walki i momentów, które mogły potoczyć się inaczej, Górnik Zamek Książ Wałbrzych zakończył rozgrywki z poczuciem niedosytu. Jednym z kluczowych zawodników drużyny był Lovell Cabbil. Rozgrywający, który wyraźnie wyróżniał się na tle całej ligi zarówno w ataku, jak i w defensywie, mając ogromny wpływ na funkcjonowanie zespołu. Artykuł z najnowszego wydania dwutygodnika "Wiesz Co".



Amerykanin był liderem Górnika pod względem punktów, asyst i przechwytów, a także notował najwyższy średni eval w zespole. W wielu meczach to właśnie on nadawał rytm grze zespołu, kreując sytuacje kolegom, przejmując odpowiedzialność w kluczowych momentach i będąc głównym punktem odniesienia w ofensywie.

W rozgrywkach 2025/26 Lovell Cabbil ustanowił rekordy sezonu zasadniczego w aż czterech klasyfikacjach: liczbie punktów zdobytych w meczu (40), przechwytów w jednym spotkaniu (9), trafionych rzutów za trzy punkty (7) oraz wskaźniku eval (45). Jego występy były wielokrotnie doceniane przez oficjalną stronę OBL – trzykrotnie wybierano go MVP kolejki, a cztery razy znalazł się w najlepszej piątce serii gier
.

Po zakończeniu rozgrywek Amerykanin podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami. W rozmowie zawodnik wrócił do najważniejszych fragmentów sezonu, ocenił grę zespołu i opowiedział o swojej roli na boisku oraz doświadczeniach z gry w Polsce.

W ostatnim meczu w Ostrowie Wielkopolskim drużyna Górnika Zamek Książ poniosła porażkę. Wracacie myślami do tamtej straconej szansy?

- Nie, choć była to naprawdę trudna porażka. To był dla nas mecz, który dawał jeszcze realną szansę na walkę o play-in. Patrząc na to z perspektywy czasu, czuję, że mogliśmy wtedy wygrać i przedłużyć nasze szanse w rywalizacji. Zabrakło niewiele, ale oddaję pełne uznanie rywalom – zagrali bardzo dobre spotkanie, to naprawdę solidny zespół. Mimo wszystko ta porażka nadal trochę boli, bo była bardzo istotna w kontekście sezonu.

Jak z twojej perspektywy wyglądał ten sezon?

- To był naprawdę szalony sezon, pełen wzlotów i upadków. Ogólnie jednak przez cały czas walczyliśmy i nie odpuszczaliśmy żadnego meczu. Mieliśmy sporo kontuzji, wielu zawodników wypadało i wracało do składu, co też nie pomagało w utrzymaniu stabilności. Zdarzały się bardzo dobre zwycięstwa, ale też kilka naprawdę trudnych porażek. Mimo wszystko każdy w tej drużynie dawał z siebie wszystko od początku do końca. Dla mnie osobiście to był dobry rok, mimo że nie wszystko potoczyło się idealnie.

Co było dla ciebie największym wyzwaniem jako rozgrywającego?

- Mając w zespole tylu utalentowanych graczy, największym wyzwaniem było znalezienie sposobu, żeby każdy był we właściwym miejscu na boisku i czuł się komfortowo w swojej roli. Do tego dochodziły kontuzje, przez które często musiałem grać więcej minut niż zwykle. To było wymagające – utrzymać odpowiedni poziom energii i zmęczenia, a jednocześnie być cały czas agresywnym i podejmować dobre decyzje w ataku.

Dwa sezony temu grałeś w MKS Dąbrowa Górnicza, teraz w Górniku Zamek Książ Wałbrzych. Jakie są różnice między tymi klubami?

- Przede wszystkim tutaj dostałem większą rolę i większą odpowiedzialność, czego właśnie chciałem i czego szukałem w kolejnym kroku kariery. Mogłem być bardziej liderem na boisku i mieć większy wpływ na grę zespołu. A jeśli chodzi o różnice, to kibice w Wałbrzychu są zdecydowanie najlepsi w Polsce. I to jest coś, co od razu się czuje, kiedy się tu gra.

A sam Wałbrzych? Co najbardziej ci się tutaj podobało?

- To ciekawe miasto. Ludzie są tutaj naprawdę świetni i bardzo życzliwi. Bardzo polubiłem też tutejsze jedzenie i restauracje – na przykład House Burger to jedno z moich ulubionych miejsc, podobnie jak Bohema. To miasto ma swój klimat i charakter. Zdecydowanie zostanie mi w pamięci jako bardzo dobre doświadczenie.

Spędziłeś już dwa lata w Polsce. Jak bardzo „polski” się stałeś?

- Jeśli chodzi o język, to niezbyt. Natomiast jeśli chodzi o codzienne życie, jedzenie i styl funkcjonowania – na pewno polubiłem wiele rzeczy i przyzwyczaiłem się do nich. Czuję się tu już całkiem swobodnie w wielu aspektach, ale język nadal jest dla mnie dużym wyzwaniem.

Nie umiesz nic powiedzieć po polsku?

- Potrafię powiedzieć „dzień dobry” i „dziękuję”. I to w zasadzie wszystko.

To jak radziłeś sobie na co dzień w Wałbrzychu, np. w sklepie czy przy załatwianiu spraw?

- Bardzo pomagał mi Google Translate, to było podstawowe narzędzie w codziennych sytuacjach. Poza tym wielu ludzi w Wałbrzychu mówi po angielsku, więc generalnie nie miałem większych problemów z komunikacją. A jeśli już coś było trudniejsze, po prostu korzystałem z tłumacza i to wystarczało.

Rozmawiał Sławomir Skonieczny

<-- Cofnij

Publikowane na tym serwisie komentarze są tylko i wyłącznie osobistymi opiniami użytkowników. Serwis nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich treść. Użytkownik jest świadomy, iż w komentarzach nie może znaleźć się treść zabroniona przez prawo.
dodaj komentarz | Komentarze:
Grafika: StrzeliStudio / Html&css: adrian-pawlik.pl / hosting: www.hb.pl