gornik
     
Newsy

<-- Cofnij

Dziki pokonane!/ 2026-10-19 06:26:09 / Marcin Durczak /

walbrzych.dlawas.info - Niesamowite emocje towarzyszyły pierwszemu w tym sezonie występowi koszykarzy Górnika Zamek Książ Wałbrzych przed własną publicznością. Biało-niebiescy przegrywali z niepokonanymi dotąd Dzikami Warszawa już jedenastoma punktami, ale w czwartej kwarcie odwrócili losy spotkania. O wszystkim decydowały rzuty wolne w ostatnich sekundach, a ogromną rolę w dramatycznej końcówce odegrali wałbrzyscy kibice.

Górnik Zamek Książ Wałbrzych - Dziki Warszawa 74:71 (24:16, 18:23, 13:23, 19:9)
Górnik: Diggs 19 (3), 3 zb., Scott 12 (1), 2 zb., 4 as., 3 prz., Böckler 10 (1), 4 zb., 4 as., 1 prz., Nowakowski 9 (1), 4 zb., 2 as., Goins 8 (1), 4 zb., 1 bl., Curry 7, 6 zb., 4 as., 1 bl., Bojanowski 4, 5 zb., 1 bl., Wyka 3, 5 zb., 3 as., Rohosy 2, 4 zb., 3 as., Szelążek 0, 1 zb., 1 as.
Trener: Andrzej Adamek
Dziki: Girard 23 (7), Jackson 11, Ashton 10 (1), Kamiński 9 (3), Krasuski 8 (2), Osunniyi 6, Luke 2, Kempa 2, Aleksandrowicz 0, Frąckiewicz 0.
Trener: Marco Legovich.



Po wyjazdowym zwycięstwie nad Stalą Ostrów Wielkopolski podopieczni Andrzeja Adamka stanęli przed kolejnym trudnym zadaniem. Do Wałbrzycha przyjechały bowiem Dziki Warszawa, które notowały rewelacyjny początek sezonu.

Wałbrzyscy kibice już przed pierwszym gwizdkiem przygotowali efektowną oprawę, a później przez całe spotkanie głośno wspierali swoich zawodników. Gospodarze od początku starali się odwdzięczyć im dobrą grą i w pierwszej części wypracowali osiem oczek zaliczki.

W drugiej odsłonie Dziki zaczęły jednak odrabiać straty. W czternastej minucie na tablicy pojawił się remis 26:26 i stało się jasne, że gospodarzy czeka znacznie trudniejsza przeprawa, niż mogło się wydawać po udanym początku. Końcówkę tej części lepiej rozegrali jednak miejscowi i do przerwy prowadzili trzema punktami.

Gdy po przerwie przewaga gospodarzy wzrosła do siedmiu punktów, do akcji wkroczył Joseph Girard. Amerykanin trzykrotnie z rzędu trafił zza łuku, dwie trójki dołożył Michał Krasuski, kolejną Grzegorz Kamiński i Dziki odskoczyły na dziesięć punktów. W całej trzeciej kwarcie goście trafili aż siedem rzutów za trzy. Górnik nie potrafił znaleźć odpowiedzi na taką kanonadę, a w pewnym momencie przegrywał już różnicą jedenastu oczek. Przed ostatnią częścią gospodarzom udało się zniwelować część strat i po półgodzinie było 55:62.

Wałbrzyszanie nie zamierzali jednak rezygnować. Podobnie jak tydzień wcześniej w Ostrowie, zaczęli od poprawy gry obronnej. Dziki, które jeszcze chwilę wcześniej trafiały niemal wszystko zza łuku, nagle miały ogromne problemy ze zdobywaniem punktów. Gospodarze bronili agresywniej, utrudniali rywalom rozgrywanie akcji i stopniowo zmniejszali dystans. Trzeba jednak zaznaczyć, że przyjezdni nie wykorzystywali również dogodnych pozycji rzutowych. W czwartej kwarcie oddali dziesięć prób za trzy punkty i nie trafili ani jednej.

Ofensywa Górnika też mocno kulała, ale nie aż tak bardzo jak atak Dzików. W efekcie biało-niebiescy krok po kroku zbliżali się z wynikiem. Gdy Mike Scott wykorzystał trzy rzuty wolne, na tablicy pojawił się remis 65:65, a gdy chwilę później Trey Diggs trafił zza łuku, Górnik odzyskał prowadzenie. Wydawało się, że gospodarze przejęli już kontrolę nad wydarzeniami, ale Dziki nie powiedziały ostatniego słowa. Warszawianie zdobyli sześć punktów z rzędu i na niespełna dwie minuty przed końcem to oni prowadzili 71:68.

Górnik musiał więc odrabiać straty po raz kolejny. Scott zmniejszył je do jednego punktu, a po niecelnym rzucie gości gospodarze otrzymali szansę na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę. W decydującej akcji Diggs został sfaulowany podczas próby rzutu za trzy punkty. Do końca pozostawało zaledwie 4,7 sekundy, a Amerykanin stanął przed niezwykle trudnym zadaniem.

Diggs wykorzystał dwa pierwsze rzuty wolne, wyprowadzając Górnika na prowadzenie. Trzeci spudłował, choć można się zastanawiać, czy nie była to świadoma decyzja taktyczna, mająca uniemożliwić Dzikom przeniesienie piłki na połowę ataku po przerwie na żądanie. Wydawało się, że biało-niebiescy są już o krok od zwycięstwa, ale wtedy sytuacja niespodziewanie się skomplikowała. Dariusz Wyka niepotrzebnie wszedł w kontakt z Makaiem Ashtonem-Langfordem i na dwie sekundy przed końcem rozgrywający Dzików otrzymał dwa rzuty wolne. Wystarczyło, żeby wykorzystał oba i to goście znaleźliby się na prowadzeniu.

– Niepotrzebny mój faul, ale wiadomo, błędy w koszykówce się zdarzają. Na pewno już takiego błędu nie popełnię – przyznał po meczu kapitan Górnika.

W tym momencie na pierwszy plan wyszli jednak kibice. W hali rozległ się ogłuszający hałas, który towarzyszył Ashtonowi podczas rzutów. Amerykanin spudłował pierwszą próbę, a przy drugiej piłka nawet nie dotknęła obręczy.

– Dziękuję Ashtonowi, że nie trafił tych dwóch wolnych, bo już miałem pełne portki – żartował kapitan biało-niebieskich.

Po drugim niecelnym rzucie Górnik zebrał piłkę, ale ponieważ był to airball, sędziowie nakazali wznowienie gry z boku boiska. Do końca pozostawały jeszcze dwie sekundy. Piłka trafiła do Treya Diggsa, którego Warszawianie natychmiast sfaulowali. Amerykanin wykorzystał oba rzuty wolne i przypieczętował zwycięstwo Górnika 74:71.

Górnik odniósł drugie zwycięstwo z rzędu, a Dziki poniosły pierwszą ligową porażkę w sezonie. Wałbrzyszanie po raz kolejny pokazali, że potrafią walczyć do końca i odwracać losy spotkań dzięki lepszej obronie w decydującej kwarcie.

– To, że odwróciliśmy losy meczu, to przede wszystkim kwestia rywalizacji. Rozegraliśmy już kilka wyrównanych spotkań, więc zawodnicy wiedzieli, że muszą zachować zimną krew. Mamy też weteranów, którzy potrafią załatwić sprawę w decydujących momentach – powiedział po meczu Kenny Goins.

Najskuteczniejszym zawodnikiem Górnika był Trey Diggs. Po stronie Dzików wyróżnił się Joseph Girard III, autor siedmiu celnych trójek. Wymowny jest zwłaszcza kontrast między trzecią a czwartą odsłoną. Dziki, które w trzeciej kwarcie trafiły siedem razy zza łuku, w ostatnich dziesięciu minutach nie wykorzystały ani jednej takiej próby i zdobyły zaledwie dziewięć punktów. Górnik wykorzystał problemy rywali, a w dramatycznej końcówce mógł liczyć także na wsparcie kibiców, którzy stworzyli w Aqua Zdroju atmosferę godną największych koszykarskich widowisk.

– Mam nadzieję, że się powoli rozpędzamy w tym sezonie – powiedział po meczu Dariusz Wyka. Czy tak rzeczywiście będzie, pokaże najbliższy sprawdzian. W niedzielę, 25 października, o godz. 12:30 biało-niebiescy zmierzą się na wyjeździe z AMW Arką Gdynia.

Sławomir Skonieczny

<-- Cofnij

Publikowane na tym serwisie komentarze są tylko i wyłącznie osobistymi opiniami użytkowników. Serwis nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich treść. Użytkownik jest świadomy, iż w komentarzach nie może znaleźć się treść zabroniona przez prawo.
dodaj komentarz | Komentarze:
Grafika: StrzeliStudio / Html&css: adrian-pawlik.pl / hosting: www.hb.pl